Podstawy fotografii: trójkąt ekspozycji.

wtorek, 12 marca 2019

Fotografia jest ze mną od zawsze. O dzieciaka obserwowałam mojego tatę, który z umiłowaniem wykonywał fotografie na zlotach rodzinnych swoim Zenithem. Chociaż juz odeszliśmy od aparatów analogowych, to i z cyfrowymi są problemy. Dzisiejszy poradnik jest wstępem, podstawą, którą musisz znać aby z trybu auto przejść na manualny.

W tym poście poznasz 3 pojęcia: ISO, czas naświetlania i F czyli przysłona.

Czym jest ekspozycja?

Ekspozycja to nic innego jak ilość światła, które pada na nasz materiał światłoczuły- czyli matrycę aparatu. Światło konieczne jest do zrobienia prawidłowego zdjęcia, więc wszystkie parametry będziemy ustawiać właśnie pod wartość śwatła, którą zbierze nasz obiektyw i przekaże matrycy.
Wyraża się ona w ISO,f i czasie naświetlania.

ISO

Czułość ISO  określa jak nasz aparat reaguje na ilość światła. Dzięki zmiennej wartości ISO możemy zrobić jasne zdjęcie w pochmurny dzień lub nieprześwietlone zdjęcie w słoneczny dzień. w dni pochmurne wybieramy wyższą wartość np 400, 600 dzięki czemu nasze zdjęcie będzie w stanie oddać jasność i kolory obiektu, który fotografujemy a zdjęcie nie będzie zaciemnione. I na odwrót, w jasne dni wybierajmy ido niższe np 50, 100, które pozwoli nam zrobić zdjęcie nieprześwietlone, Niby wszystko fajnie prawda? Otóż nie do końca, im wyższe ISO tym bardziej zarniste i "zaszumione" zdjęcie.
niskie iso 200

wysokie iso 12000

Czas naświetlania

To inaczej czas, w którym naświetlana jest matryca aparatu. Za funkcje blokującą i otwierającą dostęp światła odpowiedzialna jest migawka, czyli hmmm "drzwiczki", które wpuszczają światło do matrycy. Czas naświetlania wyrażony jest w sekundach, a najczęściej w ułamkach sekund czyli dajmy na to na aparacie wyświetla się 150 lub 1/150, czyli dosłownie otwarcie migawki trwa ułamek 1/150s . Zasada jest taka jak w iso, im ciemniejszy obszar mamy do sfotografowania tym dłuższy czas naświetlania. Natomiast przy dłuższym czasie naświetlania mamy większą szanse zrobić zdjęcie rozmyte, nieostre.
Jak więc dostosować czas naświetlania aby nasze zdjęcia były ostre przy niewielkim ruchu ręki? Najlepiej spojrzeć na obiektyw naszego aparatu. Ogólna zasada jest  taka że długość czasu naświetlania dostosowujemy pod wartość ogniskowej obiektywu. Czyli jak nasz obiektyw ma 50 mm wartość czasu naświetlania nie powinna być niższa niż 1/50.
Wspomnę jako ciekawostkę o pewnym rodzaju fotografii, która nazywa się malowanie światłem. Jest to uzyskanie malowniczych smuch, napisów, które możemy wykonać samym źródłem światła skierowanym w strone aparatu. Aby wykonać takie zdjęcie aparat musimy ustawić na aparacie i czas naświetlania ustawić na najdłuższy. po kliknieciu spustu możemy malować.
Wiele aparatów ma możliwość ustawienia czasu naświetlania na czas w którym trzymacie spust, u mnie ta funkcja nazywa się BULB.


F czyli przysłona 

Przysłona to nic innego jak listki w obiektywie które zamykają się i otwierają względem wpadającego swiatła. Im bardziej przymknięta przysłona( czyli wyższa wartość np F22, F11) tym mniej wpadającego światła a im bardziej otwarta ( np F 1.4 , F 2.0) tym więcej światła.
Oprócz tego, że przysłona wpuszcza nam światło odpowiada za tzw głębie ostrości. Głębia ostrości jest to obszar w którym zdjęcie jest ostre. Mała głębia ostrości( łaczy się z otwartą przysłoną na np F1.4) oznacza że wąski obszar będzie wyostrzony a reszta rozmyta i moze pojawić sie bokeh. Duża głębia ostrości znaczy że duży obszar na zdjęciu będzie wyraźny ( przysłona przymknięta np F11)

otwarta przysłona F2.0

wysoka przysłona np F11


tu dobrze widać listki przysłony obiektywu analogowego Helios 44-4
Każda z tych wartości jest zależna od siebie. Więc zmieniając jedną, musimy do tej zmiany dostosować drugą i trzecią. Nazywa się to trójkątem ekspozycji.
zdjęcie pobrane z cupkacefactory.pl
Mam nadzieję że jest dla was zrozumiałe to co starałam się przekazać. Jeśli jednak poszukujecie dokładniejszych opisów lub inaczej przedstawionej wiedzy serdecznie zapraszam was na blogi, które mi pomogły douczyć się w temacie parametrów.
 Cupcake Factory KLIK
FOTOBLOGIA KLIK
aGWER KLIK
 A wam życzę pięknych i klimatycznych ujęć!

0

Matowe cienie w dobrej cenie- Melkior

piątek, 1 marca 2019

Matowe cienie są podstawą każdego makijażu jaki wykonuje na sobie czy na kimś. Jest to idealna podstawa do konturu oka, do zaplanowania późniejszego makijażu i do nadania oku trójwymiarowego kształtu. Dlatego maty powinny być dobrej jakości, trwałe i praca z nimi powinna być przyjemnością.

Juz od dawna mam cienie, które chcę wam teraz przedstawić. Melkior, bo o tej firmie mowa wyprodukował na prawdę je dobrej jakosci o wykończeniu matowym i błyszczącym.

Ich konsystencja jest sucha ale są mocno napigmentowane przez co pracy z nimi należy się nauczyć. Blendowanie ich nie wymaga dużego nakładu pracy. Można zauważyć że jedne się ciut pylą, drugie są nieco twardsze. Natomiast jedne i drugie maja mocny pigment więc na to narzekać nie mogę.

Jeśli chodzi o cienie błyszczące to także jestem bardzo zadowolona z ich pigmentacji oraz aplikacji, nie osypują się i nawet niewprawna ręka sobie z nimi poradzi.

Warto wspomnieć o tym że wielkość wypraski jest dużo większą niż cieni MAC, Inglot czy Kobo a cena za wkład to około 25 zł. Przy czym można często znaleźć promocje 1+1 wiec dwa w cenie jednego warto obserwować stronę pod kątem promocji.

Czujecie się skuszeni? Ja jestem bardzo oczarowana tymi cieniami i napewno kupie jeszcze inne kolory.
0

Jak kupować w SH?

wtorek, 26 lutego 2019


Lumpeksy można kochać lub nienawidzić. Jednak ja wole mówić że pokocha ten, który trafi na swoj ulubiony. Ja zdecydowanie taki znalazlam, co wiecej mieszkam obok niego, przez co jestem w stanie zaglądać bardzo często w poszukiwaniu perełek.

Dlaczego w ogole korzystam z second handów?  Jestem osobą ktorej wagę mozna przyrównać do sinusoidy- raz dużo chudne a raz przybieram, przez co wymiana szafy co kilka miesięcy wychodziła w tysiącach. Tak to jest jak przez cały rok jedyne co na Ciebie pasuje to buty i szalik. Doszłam do wniosku że tak być nie może- wtedy tez przetarły mi sie na udach ulubione zpodnie za 80 zł w dwa tygodnie po ich kupnie...  Miałam dość, poszlam do sh i wydalam ....14 zł. Kupiłam 7 par jeansow. I tak to się zaczęło.
Niżej znajdziecie kilka rad jak szukać i kupować w sh .

1. W Lumpeksie trzeba bywać a nie być.
Ta zasada sprawdza mi sie najlepiej. Do SH chodzę codziennie, co drugi dzień nawet jesli niczego nie kupuje. Kazdy SH ma swoją "oferte", którą można zacząć rozróżniać dopiero jak się z nim zapozna i opatrzy.  Warto nauczyć sie gdzie są bluzki, spodnie, sukienki,kurtki itp często jest też tak, że na jedno "posiedzenie" nie przejżymy całego zaopatrzenia i te perełki mogą nam zwyczajnie przejść koło nosa. Warto wiec po prostu popatrzeć, pochodzić, powiedzieć dzień dobry.

2. Plan działania.
Warto sobie obrać konkretny target na zakupy, np dzisiaj szukam sukienki, lub kurtki, lub spodni. I trzymać sie tego, to pozwoli nam skupić sie na konkretnej rzeczy, nie wydać za dużo a juz na pewno nie zagracić sie w domu. Wiadomo że jak idziemy po spodnie ale zobaczymy piękna bluzkę, którą także musimy kupić ( uzupełniamy stylizacje) no to szkoda nie wziąć. Jednak starajmy sie kupić to co nam akurat jest potrzebne ( a nie 6754552 tshirt)

3. Im taniej tym lepiej.
Zasada, którą kieruje sie zawsze. W "moim" lumpeksie są dwa działy: na wagę i na sztuki. W dziale na sztuki w najdroższy dzien wszystko kosztuje 5 zł a w najtańszy 1 zł. Nie ważne w jakie dni chodzę do SH najpierw zawsze idę na sztuki ponieważ tam znajdują się ciuchy, które przez tydzień wiszenia w dziale " na wagę" sie nie sprzedały. Można wtedy bardzo dużo zaoszczędzić.

4. Metki, meteczki...
W dniu dostawy jest bardzo dużo rzeczy z metkami. Pięknych sukienek, spodni, czy kurtek. Fakt, cena wtedy za kg jest wysoka ale mimo wszystko za idealny produkt z metką często jest połowę niższa niż w sklepie.

5. Całe i zdrowe.
Z reguły nie kupuje ciuchów poplamionych, porwanych, przetartych itp. Najczęściej staram się kupić rzeczy całe i zdrowe, chyba że wiem że da sie to sprać, lub troszke szew puścił i jest mozliwe niewidoczne zaszycie a produkt jest z metką i to w bardzo niskiej cenie ( np w dziale na sztuki) w ten sposób kupiłam cudna sukienkę na kolacje świąteczną.

6. Patrzę na rozmiar.
Jeśli chodzi o rozmiar to jestdm niewymiarowa. Mam widełki, których sie trzymam i wiem ze rozmiary od 10-14 mogą mi pasować i ttlko takie wkładam do koszyka. Prawda jest taka że niektore rozmiary 10 są takie jak 12 i na odwrót dlatego warto ustalić sobie zakres rozmiarowy przy szukaniu ubrań.

7. Nie tylko jeden lumpeks
Mimo, że mam swój ulubiony nie ograniczam sie tylko do niego. Raz na tydzień, lub dwa, lub jak mam czas robie sobie SH tour. To czas, w którym zapoznaje sie z ofertą większości lumpeksów w miescie i wiem co gdzie mogę znaleźć. I za ile ;)

8. Czas twoim przyjacielem
Tu ważny jest czas przyjścia i spędzenia w SH. Staram sie być nie pozniej niz 10 minut po otwarciu gdyż za godzine czy dwie będą biegać dzikie tłumy, które zdepczą takiego kurdupla jak ja. Czas, ktory przeznaczam na poszukiwania to z reguły 2h. Wtedy dzieci zostają z mężem w domu lub łamiąc zasade przyjścia " 10 po" ide w trakcie wózkowej drzemki mojej córy- wtedy mam czas żeby poszukać tak jakbym szła sama.
I to w sumie tyle z moich rad i tipów, mam nadzieję że przy zastosowaniu się nie bedziecie sie obawiać dzikich tłumów po otwarciu czy tego że zmarnujecie czas i nic nie kupicie. Gwarantuje że dużo wiecej spędzicie czasu w Galerii Handlowej bez kupna niczego.

To co wam ostatnio udało sie upolować w SH ?

Zapraszam was na mój instagram, na którym będe pokazywać stylizacje z lumpeksów KLIK


0

8 prezentów na dzień kobiet, które nie przyszły ci do głowy.

środa, 20 lutego 2019

Dzień kobiet. Zapewne wielu mężczyzn zastanawia sie co kupić na dzień kobiet swojej partnerce/ żonie/ innej osobie płci pięknej. Nie dziwie się, ja także przy takich okazjach szukam pomysłu na ciekawy prezent i przyznam szczerze że niekiedy trafiam na fajne, ciekawe pomysły.

Dzisiaj chcę was przeprowadzić od najtańszych ( i wg mnie najlepszych) upominkach i rzeczach, ktore możecie zrobić dla osoby obdarowywanej. Zainteresowani? No to jedziemy.


Prezent nr 1 wymaga jedynie twojego zaangażowania, czasu i zdecydowanie jest moim ulubionym. Nie ma nic lepszego jak ciepła kawa zrobiona od serca ze śniadaniem do łóżka. Możesz odpalić jej ulubioną świeczkę, włączyć cicho ulubioną piosenkę a jeśli są dzieci przygotować wszystko z ich pomocą lub się nimi zająć aby mloda mama mogła sobie odespać zmęczenie i nie przespane noce. Wierz mi że jak obudzi sie w takiej atmosferze od razu będzie wiedziała, że dużo czasu poświęciłeś na takie dopieszczenie początku dnia.


Prezent nr 2. Możesz połączyć z prezentem nr 1 oczywiście. Tym razem jest to wspólne wyjście do kina na ciekawy film. 2h relaksu w kinie, potem spacer po parku ( jeśli ciepło na dworze) lub dobra kolacja w domu lub restauracji na pewno zadowoli każdą kobietę.


Prezent nr 3.  Twoja ukochana lubi kawę? A może preferuje herbatę? Polecam kupić kubek z motywem, który jej sie spodoba, lub np filiżankę ze spodkiem. To zdecydowanie coś co ucieszy kawo i herbatomaniaka.


Prezent nr 4. Książka. Książka o ile taka, która trafia w gust osoby obdarowywanej jest zawsze dobrym pomysłem. Czy to poradnik, czy sensacja, romans a może biografia ważne aby cieszyła kobietę która ją dostanie. Ja osobiście uwielbiam biografie.



Prezent nr 5 to biżuteria. To juz prezent który zdecydowanie wymaga znajomości gustu kobiety. Ja np toleruje bransoletki porcelanowe i srebrne pierścionki. Nie ma co na siłę przekombinowywać i próbować do polubienia innych rodzajów biżuterii.


Prezentem nr 6 są perfumy. Zapewne posiada jakieś w swojej toaletce czy kosmetyczce. Pokieruj sie tym jakie zapachy lubi i wybierz podobny. Pomoze ci spisanie nazw oraz pomoc konsultantki w perfumerii. Jak dasz konsultantce spis perfum na pewno dobierze coś w guście ukochanej.


Prezent nr 7 to coś zdecydowanie dla kobiet zakręconych na punkcie urządzania wnętrz. Idealnym prezentem będą świece, ozdobne talerzyki, ciekawe obrazy ( może fotoobraz z waszym zdjęciem?), ramka na zdjecia czy zwykły uchwyt na pierścionki.


Prezent nr 8 to ponadczasowe kwiaty. Postaraj sie znaleźć ciekawego kwiata doniczkowego jak np hortensja i do niego dobierz ładną oslonke na doniczke. Kwiat przetrwa dłużej niż cięty i bedzie cieszył oko i ozdabiał pokój.


Pomogłam wybrać prezent dla ukochanej? Mam nadzieję! Piszcie jak wy sie przygotowujecie do tego święta.
0

Lubię to zużywam #1

środa, 13 lutego 2019

Każda kobieta, która ma dużo kosmetyków ma także te, ktorych nie używa na codzień, mimo ze sie do tego jak najbardziej nadają. Głównie jest to powodem zapominalstwo lub znalezienie innych, lepszych kosmetyków danej kategorii.
I ja mam takie kosmetyki, które specjalnie przełożyłam do koszyczka, ktory leży na widoku i mam nadzieję że pomoże mi to na regularne zużywanie danych produktów.
Przy okazji muszę wspomnieć że nie są to kosmetyki, które mi sie służą. Takie bezpowrotnie lądują w śmieciach. Wyznaje zasadę że kosmetyk ma sprawiać radość, bo to on jest dla mnie a nie ja dla niego.
 

Podkład Avon Lux jest bardzo przyjemnym kosmetykiem. Zdecydowanie sie polubiliśmy, szczegolnie że jego cena na promocji to okolo 20-25 zł. Jest podkladem średnio kryjącym, doś długo się utrzymuje ( a przypominam mam cere mieszaną w kierunku tłustej) a w ciągu dnia wystarczy zmatowić cere raz i nadal wyglada bardzo ładnie.
Ten podkład jak sama nazwa wskazuje wykończenie ma bardzo flawless. Jest jednym z najdłużej trzymających się podkładów na mojej skórze.  Zamówiłam 2 odcienie niestety drugi jest strasznie różowy i nie wiem jak go wykorzystam.
Illuminating Foundation. I na tym powinnam się zatrzymać jak przeglądałam katalog. Niestety ale ten podkład bardzo szybko i mocno wyświeca się na twarzy. Krycie ma lekkie i tak samo lekko i słabo trzyma sie na twarzy. Na 2-3 godzinne wyjścia do sklepu po bułki idealny jak nie ma sie za dużo do zakrycia.
Podkład AA całkowicie przepadł w mojej kosmetyczce. Po prostu o nim zapomniałam. Jak widzicie jest to kosmetyk rozświetlający, tak jak poprzednik, jednak rozświetlenie tutaj nie imituje potu a delikatny glow. Dużo dłużej trzyma się na skórze. Raczej ma lekkie w strone średniego krycia. Bardzo go lubię.
Maybelline Master Fix to całkiem fajny, łatwo dostępny puder utrwalający. Jestem zdecydowanie zadowolona z jego działania na codzień, nie zapycha, pieknie utrwala podkład i bardzo dobrze na przypudrowanej nim skórze aplikuje sie onne kosmetyki... Ma tylko jedną wade. FLASHBACK. Niestety puder w składzie zawiera krzemionkę, ktora mocno odbija światło i przy jego użyciu, na zdjeciach z fleshem łatwo i efekt Nicole Kidman czy Angeliny Jolie. Będę go używać tylko na dzień i tylko wtedy kiedy wiem ze raczej nikt mi zdjęć z fleshem robić nie będzie.
Pomadki matowe z Inglota w dziwnych, trupich kolorach. Czarna, szara i brudno-sino-bordowa. Przyznam że lubie dziwne kolory na ustach i przy różowych włosach o tak już nic nie bedzie wyglądać normalnie, wiec nie mam oporów aby ich używać. Są troche tępe, suche ale za to trwałe.
Ostatni kosmetyk Avonu, I promise! :) jest to pomadka w stonowanym brązowym kolorze, ktora ma działanie nawilżające. Bardzo lubie ją, w sumie nie wiem czemu przestałam jej używać .
Puder z Bell kupiłam w sumie przypadkiem. Wiecie, jakoś sam wskoczył do koszyka. Całkiem w porządku puder na codzień o lekko żółtym kolorze. Świetnie sprawdza sie przy mojej cerze. Zwykle bardziej matujący podkład nie potrzebuje poprawki kiedy jest nim przypudrowany. U cer suchych może wyglądać troche sucho. 

Jeśli chodzi o Blistex to uwielbiam jego smak i działanie na ustach. Nie używałam go długo, bo nie mam spierzchniętych ust, jednak na takie działa bardzo dobrze. Polecam.

Podzielcie sie ze mną kosmetykami, ktore u was czekają w kolejce do zużycia.
0

Kosmetyczni ulubieńcy 2018 roku

sobota, 2 lutego 2019


Czas aby w końcu przedstawić wam moich ulubieńców kosmetycznych minionego roku 2018. Przyznam szczerze że musiałam sie mocno zastanowić nad tym co wybiorę do tego wpisu, bo sporo kosmetyków wpadło mi do kufra, jednak wybrałam dla was moje naj i mogę z czystym sercem polecić.


Zaczynając od kosmetyków do makijażu, chcę wam pokazać fenomenalny podkład, który mogę nazwać cudem w butelce i jest to nowość firmy Maxfactor. Podkład Radiant Lift dość dobrze kryje, stapia sie ze skóra i utrzymuje się na niej dobre kilkanaście godzin w idealnym stanie. Można budować mu krycie, jednak trzeba pracować szybko. Jest niesamowicie wydajny w porównaniu do innych podkładów przez co można na początek nakładać go za dużo. Ma piękne " życiowe" kolory. Przeznaczony jest raczej do skóry normalnej/ mieszanej jednak przy odpowiednim zmieszaniu np z Bourjois Healthy Mix nada sie dla skóry suchej. Skórę tłustą trzeba przypudrować pudrem matującym np Kryolan Anti Shine. Pieknie prezentuje sie na zdjęciach.

Kolejny podkład który pokochałam miłością wielką to Bourjois Healthy Mix. Wyobrażacie sobie, że ja kiedyś tego podkładu nienawidziłam? No właśnie. Być może moja cera się zmieniła a może udoskonalili formułę. Tak czy inaczej bardzo lubię to że podkład wygląda lekko na skórze, stapia sie z nią, można budowac krycie a nadal wygląda naturalnie. Zdecydowanie jest to kosmetyk przeznaczony dla skóry suchej/ mieszanej w strone suchej. Pieknie wygląda na cerze dojrzałej kiedy zmieszam go z płynnym rozświetlaczem. Jestem totalnie zakochana w efekcie młodszej i sprężystej cery  jaki daje na twarzy.

Jednak podkłady nie wygladałyby świetnie, gdyby nie dwie cudne bazy w groszowej cenie. Jedna to Wibo Unicorn Tears, ktora cudownie nawilża skórę i sprawia że jest lepka przez co podkład bardzo dobrze sie trzyma i wygląda nieskazitelnie. Jest w formie płynnej, jednak dość gęstej i aplikuje się ją pipetką. Baza jest bardzo wydajna i kosztuje grosze.

Druga baza to produkt super rozświetlający, który daje efekt pięknie rozpromienionej cery. Jest to Golden Rose Liquid Glow Illuminator. Ten kosmetyk to zdecydowany hit 2018 roku. Rozświetla skórę, podkład nałożony na tą baze wygląda "mokro" i naturalnie. Uwielbiam też nakładać ją na ramiona i o obojczyki żeby rozświetlić skórę.

Teraz czas na korektory. Zdecydowanym faworytem w tej kategorii sa concealery Anti-age eraser eye z firmy Maybelline. Jest to mój must have jeśli chodzi o ukrywanie zasinień pod oczami. Sprawdza jednak także jako baza pod cienie, jak i produkt do tworzenia zarysu popularnego już makijażu oka o nazwie cut crease. Jest lekki, szybko przypudrowany nie wchodzi w zmarszczki, średnio kryjący i idealny do konturowania. 

Chciałabym aby na rynek polski trafiło duzo więcej odcieni tego korektora a najlepiej w ogóle jakby powstał biały- do cut crease idealny, wtedy piałabym z zachwytu!

Kolejny korektor bez którego obecnie nie umiem sobie wyobrazić makijażu, to L'oreal Concealer Pomade, który znalazlam w szafie dla "pro". Jest to mocno napigmentowany produkt, którego głównie używam jako bazę pod cienie, bo pięknie sie do niego przyklejają a powieka ma wyrównany koloryt. 

Lubię go także używać aby wyznaczyć idealny kształt brwi a takze zatuszować niedoskonałości skóry. Jego tłusta, niezastygająca konsystencja nie będzie dla każdego, jednak ja sie z nim bardzo polubiłam i warto wypróbować jeśli będzie w promocyjnej cenie.

Jeśli chodzi o pudry, to mam zdecydowanego ulubieńca i odkrycie roku 2018! Jest to puder, którym uwielbiam, kocham przypudrowywać korektor pod oczami, ale takze i delikatnie omiatać na wykończenie twarz z cerą suchą. Puder Inglot z serii HD nr 403 to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie obecnie idealnego makijażu. 

Owszem na codzień moge użyć innego pudru pod oczy, natomiast to nie będzie TEN efekt! Chodzi mi tu o idealne wygładzenie okolicy pod oczami i rozjaśnienie bez efektu pudrowości. Idealnie wyglada na zdjęciach jak i w rzeczywistości, z bliska i z daleka. Skóra po jego użyciu wyglada na satynową, nawilżoną i bez skazy. Dodatkowo jest idealnie zmielony, "gładki" w dotyku. Puder idealny pod oczy!

Róż/topper dla różu. Dlaczego taka kategoria? Gdyż uważam że jak na rozświetlacz jest za mało odbijający światło, na róż troszke za mało ma koloru ale jako topper do policzkow nałożony na róż wyglada IDEALNIE. Maybelline master Chrome w odcieniu Molten Rose Gold to kosmetyk, który początkowo rzuciłam w kąt.Ni to róż ni to rozświetlacz w sumie takie nie wiadomo co. Któregoś razu przypadkowo, w pośpiechu pomyliłam go z rozświetlaczem i nałożyłam na położony już wcześniej róż. I to byl strzał w 10! Policzki ładnie sie rozpromieniły, nie wyglądały sucho i sztucznie a bardziej naturalnie. Przez nałożony wcześniej róż zostały podbite kolory tego kosmetyku i wyglądał on niecodzienne i nietuzinkowo. Jego szampańsko-różowo-fioletowe tony pokazały swoją moc w swojej subtelności i stworzyły piękny niepowtarzalny efekt. Najpiękniej jednak wygląda nałożony na policzki nie przypudrowane kiedy podkład jest jeszcze mokry- jeśli go macie polecam spróbować efekt jest niesamowity.

Rozświetlaczy w roku 2018 trafilo do mnie dużo, jednak totalnie zakochałam sie w palecie 4 prasowanych metalicznyvh highlighterów z Wibo. Strobing Makeup Shimmers Kit to produkt, który został wydany na fali popularności strobingu. Mimo tego że ja nadal jestem wielbicielką konturowania, to te rozświetlacze dają mi możliwość różnych efektów na skórze,zależnie od makijażu oka czy mojego humoru. Dodatkowo sa bardzo błyszczące, metaliczne i długo sie utrzymują. W paletce był także pędzelek, który zgubiłam, bo był całkowicie nieprzydatny.

Tytuł najlepszej palety cieni zdobywa Coloured Raine Queen Of Hearts. Ta paleta sprawia że moje serce bije mocniej a ręce trzęsą sie z radości! A to głównie dlatego że paleta prezentuje sie nieziemsko zarówno jeśli chodzi o opakowanie jak i same cienie. Pigmentacja jest megamocna! Nie są to cienie dla osób początkujących bo łatwo można narobić sobie plam jednak dla wprawionej ręki to jest balsam dla duszy. 

Cienie matowe idealnie się przenikają i nie robią plam mimo mega mocnego pigmentu. Można stworzyć idealny gradient na powiece i " zbudować" oko. Cienie błyszczące to coś co sroki kochają najbardziej! Genialne, wielowymiarowe, lśniące cienie które same robią makijaż. Paleta jest idealnie skomponowana przez co wszystko jest spójne. Można nią zrobić makijaż dzienny i wieczorowy, ślubny jak i fashion. Jestem totalnie zachwycona.

Last but not least to kredka do brwi ze wspomnianej wcześniej firmy Golden Rose. Eyebrow powder pencil w odcieniu 103 Toupe, to kolor niezwykle uniwersalny, neutralny, nadający sie dla posiadaczek ciemnego blondu jak i brunetek. Kredka, która daje efekt cienia na brwiach jednak jest dużo trwalsza. Super wygodna do codziennego użytku jak i prosta w obsłudze, przez co jest moim codziennym wyborem. Uwielbiam ją i musze dokupić inne kolory.

To wszystko w temacie kosmetycznych ulubieńców 2018. Post i tak jest już długi wiec nie będę zanudzać was dłużej. Napiszcie czy chcecie post z ulubieńcami z serii home decor bo mam kilka rzeczy do pokazania.
Zapraszam was na mój instagram loisinaiblog❤

1

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life